środa, 30 marca 2016

Zepsute lalki

Kiedy o tym myślę, mam przed oczami rozkapryszonego chłopca, który bierze do ręki lalkę i z lubieżnym uśmiechem najpierw zdziera z niej ubrania, później wyłamuje ręce, goli na łyso, a na koniec jeszcze podpisuje się flamastrem i rzuca w kąt. Zepsute lalki pozostaną zepsute już na zawsze. Nie ma dla nich drugiego życia, nie ma ucieczki od tej jednej chwili, która zmieniła ich życie na zawsze.


Zepsute lalki sprawiają wrażenie, jakby same sobie były winne, same się o to prosiły, tego właśnie chciały. Jakby wszystkie na raz padły ofiarą zbiorowego gwałtu, o którym nie wolno mówić na głos, żeby nie zdenerwować oprawcy. Znam takich kobiet kilka, historii kilkadziesiąt. Kobiety obdarte z godności, pozbawione poczucia własnej wartości, zniewolone strachem i poczuciem winy.

Mam tutaj również na myśli te, które pod maską silnej i niezależnej skrywają wrażliwe, zmaltretowane podbrzusze. Od ich opowieści serce pęka, ale rzadko zdobywają się na szczerość w tym temacie. Upokorzone, zgwałcone, wykorzystane... i wyrzucone w kąt.

Kiedy poznałam Kasię miała 22 lata. On był dla niej wszystkim. Uwielbiał się nią chwalić i bawić, wydawać jej polecenia i patrzyć jak pokornie, bez cienia sprzeciwu robi wszystko, co jej każe. Na początku obydwoje próbowali na ile mogą sobie pozwolić, stopniowo przekraczając kolejne granice. Oddawał ją innym mężczyznom dla zabawy... czasami nawet za pieniądze. Ją to chyba nawet na początku bawiło. Pewne było jednak, że nie potrafiła mu się sprzeciwić i nie potrafiła tego przerwać. Była od niego uzależniona w jakiś chory, irracjonalny sposób. Z czasem te rozrywki przestały mu wystarczać. Zaczął poddawać jej ciało znacznie bardziej obrzydliwym eksperymentom, z udziałem zwierząt, ostrych narzędzi, czy o wiele starszych mężczyzn.

Kiedy z nią skończył była zaledwie 3 lata starsza, ale to jakie zmiany zaszły w jej psychice w tym czasie, można porównać do spustoszenia jakie wywołuje heroina. Nikt nie był w stanie jej pomóc... zawsze do niego wracała. W końcu się nią znudził, znalazł sobie inną - młodszą, ładniejszą, weselszą zabawkę.

Kasia ma duże orzechowe oczy, farbowane na fioletowo włosy, jest drobna i blada. Odzywa się rzadko, uśmiecha jeszcze rzadziej. Jest niegłupia, naprawdę potrafi zaskoczyć wyrażając się krótko, ale precyzyjnie. Tylko jej tatuaże i blizny, które chowa pod ubraniem, zapinając się na ostatni guzik, opowiadają jej smutną, a zarazem obrzydliwą i bulwersującą historię.

Kasia jest jedną z wielu zepsutych lalek.  

3 komentarze:

  1. Witam Cię Nieboska Ewo,
    Niezwykle zasmucił mnie historia Kasi. Zastanawia mnie co się stało, że pozwoliła by ktoś ją tak skrzywdził. Czy to było w Niej, czy może to rodzice (lub może sam ojciec) w wychowaniu nie dali jej czegoś, czego i On, i tak jej dać nie mógł, bo już nikt nie może...
    Tyle myśli, tyle pytań ..... Zasmucony spać dziś pójdę....
    pozdrawiam
    Gran Torino

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety też tego nie wiem, mogę jedynie przypuszczać.

      Dobranoc :)
      Ewa

      Usuń
  2. Tak zepsute lalki. Tylko żeby zostać zepsutą lalką trzeba najpierw być lalką. Zastanówmy się kim jest lalka? To osoba, przepraszam, osobą nazwać jej nie można. Osoba ma osobowość. Lalka to twór którego osobowość jest dziełem otoczenia. Lalkę się niańczy, ubiera, karmi, sadza przed lustrem, czesze...Lalka ma tyko być i ma być piękna. Ale jako że piękność lalki jest nie jej zasługą a otoczenia, to ma być piękna dla niego.
    Więc teraz mamy czasy lalek. Wszędzie się słyszy o prawach. Prawo do tego prawo do tamtego. Cóż to te prawa. Ano to rzeczy których oczekujemy, mamy je zapewnione, mamy je dostać z zewnątrz. Cisza jest o obowiązkach. Czyli o tym co mamy dać.
    To właśnie robi z nas lalki. Na tyle na ile poddamy się tym prawą nie zdając sobie sprawy z obowiązków które przecież są.
    I jeszcze jedno. Lalki to nie tylko dziewczynki. Może nawet chłopcy bardziej podatni są na lalkowacenie. Ale oni psują się częściej sami. Tak jak ten idiota od twojej lalki.

    OdpowiedzUsuń