poniedziałek, 17 listopada 2014

Wieczorna toaleta

Wacikiem nasączonym aloesowym tonikiem oczyszczam twarz. Ścieram kolejno ślady dnia.

Warstwa wieczorna - schodzi stosunkowo gładko. Jego uśmiech i czułe słowa, kilka przeczytanych stron, zapach melisy, poniedziałkowe zmęczenie, przemarznięte stopy, kot zwinięty w czarny kłębek, sałatka w sosie miodowo-musztardowym, naczynia poukładane w zmywarce i klucze rzucone do koszyka w przedpokoju.

Warstwa popołudniowa - najtrudniejsza w demakijażu. Empatyczne wzruszenie, złość, opowieść skrzywdzonej kobiety wysłuchana z niedowierzaniem, ważne spotkanie, szybkie zakupy, odpowiedź na maila w korku, wcześniejsze wyjście z pracy, maile, telefony, maile, raport, maile, telefony, rachunki, maile, faktury. 

Warstwa przedpołudniowa - raczej standardowa. Gotowane warzywa i wieprzowina w sosie dziwnym, poważna rozmowa z przyjaciółką, maile, telefony, kawa, planowanie tygodnia, witaminy, godzinne spóźnienie, korkowe zniecierpliwienie, radiowe rozbawienie.

Warstwa poranna – to już ledwo dostrzegalny film. Poprawiony szal przed lustrem, trzy zmiany butów i tylko jedna zmiana torebki, samodzielnie zapięta bransoletka, włosy wysuszone na szczotce, rzęsy starannie podkręcone, pełna wanna wody, trzy jajka sadzone, aromatyczna kawa, Jego zapach zaplątany w pościeli.

Czysto. Dobranoc.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz