niedziela, 31 maja 2015

“Mad Max - na drodze gniewu”

Byliśmy wczoraj w kinie na oczekiwanym od wielu miesięcy Mad Maxie. Opinie, z jakimi się spotkałam na temat tego filmu, są dość przygnębiające, więc poczuwam się, by stanąć w obronie. 

Moim zdanie wizualne dzieło sztuki - kolorystyka, postacie, ujęcia… niesamowite detale. Wszystko to podane w bardzo przyjemnej oprawie muzycznej i przyprawione czarnym, kąśliwym humorem. Fabuła faktycznie do najbardziej rozwiniętych nie należy, ale autorzy kompensują to wartką akcją. 

Zgodzę się również, że zdecydowanie bardziej od Maxa na pierwszy plan wysuwa się Furiosa. Tym lepiej moim zdaniem, jej postać - zaangażowanie, wrażliwość, stają w opozycji do dystansu, z jakim podchodzi tytułowy bohater. Rozgrywa się między nimi ciekawa relacja, oparta na rywalizacji, którą udało się uchronić przed romantycznym, czy też seksualnym kontekstem. 

Znam bardzo dobrze poprzednie części, a pierwszą widziałam kilka razy. Ze spokojnym sumieniem mogę powiedzieć, że ta kontynuacja spełniła moje oczekiwania. Gdybym miała pokusić się o ocenę, byłoby to mocne 8 (na 10). 

Żałuję tylko jednego, że nigdy nie poznam opinii na temat tego filmu, największego fana tej serii, jakiego znałam. Została mi po nim tylko kaseta VHS z pierwszą częścią.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz